środa, 20 lipca 2016
♂Makoto x Haru (Free!)♂
Rozdział 1
Puf~! Puuuf~! - Strzelałem pestkami z arbuza przed siebie rozmyślając o nadchodzącym nowym roku szkolnym. Słońce prażyło moje ramiona i nos, jedynie moczenie stóp w płytkim basenie dawało mi ukojenie. Że też pobliska pływalnia musi być w remoncie...-pomyślałem i westchnąłem ciężko. Była już prawie 16, czas w wakacje mijał tak szybko, nie było czasu nawet porządnie wypocząć.
-..to! ...koto!..Makoto?! Słuchasz ty mnie w ogóle?!-Spojrzałem za siebie i ujrzałem zdenerwowaną mamę. Od kiedy mnie woła?
-Tak? Przepraszam, zamyśliłem się..
-Nie bujaj w obłokach, potrzebuję pomocy, pójdziesz do sklepu?-Machała przede mną listą zakupów. Po co pyta skoro i tak nie mam wyboru?
-Tak, tak. Już idę. - Wziąłem od niej listę, rzuciłem na nią szybko jedno spojrzenie.-Organizujemy jakieś przyjęcie? Jedzenia na 50 osób...
-Nie żartuj, wiesz, że pojutrze zostajesz sam w domu na dwa tygodnie. Nie chcę żeby Ci czegoś zabrakło. No już, już, maszeruj, sklepy dzisiaj tylko do 17.
Powolnym krokiem poszedłem się przebrać, wziąłem torby, pieniądze oraz długa listę. Wyszedłem z domu.
Dwa tygodnie samemu w domu, może zaproszę chłopaków? Gdybym miał dziewczynę mógłbym z nią spędzać czas...ech, jestem przegrywem, osiemnastoletnim prawiczkiem, co robię nie tak?!
-AŁA!! Uważaj jak leziesz!! Ghkr... -Wpadłem w kogoś, a ten ktoś z impetem runął na ziemię, zamrugałem kilkukrotnie zakłopotany, zorientowałem się, że wpadłem w nikogo innego jak w Haru, który teraz masował swoje ramię.- O Makoto... coś ty taki nieobecny?
-P-przepraszam..- Podałem mu rękę, zawstydzony odwróciłem wzrok. Chłopak wstał łapiąc mnie za dłoń.- Zamyśliłem się. W porządku?
-Tak, jest okej. - Porozmawialismy chwilę, rozstalismy się po kilku minutach a ja ruszyłem wzdłuż ulicy chorniąc się przed słońcem w cieniu drzew. Zrobiłem zakupy, o które prosiła mnie mama.
Gdy minęły dwa dni zostałem w domu sam jedyny. Zadzwoniłem po Nagise, Haru i Rei'a zapraszając ich na noc. Zgodzili się od razu.
Wieczorem gdy byliśmy już wszyscy włączyliśmy muzykę, zaczęlismy gadać, grać na konsoli i wchłaniać tony chipsów.
-Chłopaki mam coś specjalnego. - Rei wyszczerzył się, a w jego oczach można było dostrzec błysk szaleństwa. Niepewnie na niego spoglądalismy pytającymi spojrzeniami. Okularnik sięgnął po swój wypchany plecak. Nagle wyciągnął z niego alkohol, dużo alkoholu.
-O-o-oszalałeś?! Nam nie wolno! Nie mam 21 lat! Skad ty to w ogóle wziąłeś?! - Nagisa trzepotał się w miejscu, stał się cały czerwony, machał rękami na prawo i lewo. - Wyrzucą nas ze szkoły! Więcej nie bedziemy pływać! Stoczymy się i zgnijemy w rynsztoku! AAAAAAA!
-Przecież nikt się nie dowie, nawet młodsze roczniki od nas już to robiły, nic się nie stanie jak spróbujemy, poza tym śpimy tutaj więc bezpiecznie, prawda? - Rei epwny siebie wyciągnął już wszystko i ustawił pomiędzy nami. Przełknałem ślinę, chyba zbyt głośno bo spojrzeli się na mnie na moment. Z jednej strony byłem ciekawy jak się będę czuł, jak to jest... W końcu jeden raz to nic wielkiego. Ale z drugiej strony zawsze coś może pójsć nie tak, słyszałem różne rzeczy o tym co ludzie robią w trakcie upojenia... Gdy tak biłem się z myślami do moich uszu dotarł dźwięk otwieranej butelki. Rei zachęcał, Haru wyglądał na obojętnego, Nagisa panikowął i zarzekał się, że nawet jak go zmuszą to nie wypije, a ja nie potrafiłem się zdecydować...
-Haru co o tym myślisz? - Zapytałem przyjaciela z lekką nadzieją, że się jednak zgodzi, ciekawość mimo wszystko wygrywała.
-Obojętnie, to nie mój pierwszy raz szczerze mówiąc. - Wszystkich nas wryło, wbiliśmy w niego spojrzenia. - Rok temu starsi znajomi mnie namówili, odmawianie im milion razy było upierdliwe więc wyszło jak wyszło.
-Ja..w sumie chciałbym spróbować. Ale tylko trochę!
Wypiliśmy po jednym piwie, drugim, potem szybko trzecim.., Nagisa dał się namówić i koniec końców wypił tyle, że odpadł na starcie, położylismy go grzecznie na materacu w innym pokoju i przykryliśmy mięciutkim kocykiem.
Rei otworzył coś mocniejszego i... wyszło mu to na gorsze, zamknął się w łazience i nie miał zamiaru jej opuszczać. A ja zostawszy z Haru sam na sam, leżąc obok niego i nie mając ochoty się ruszać zacząłem pleść co mi ślina na język rpzyniosła. - Haru...iik..masz jakiś fetysz?
-Ha?! W sumie...chyba nie. Skąd to pytanie?
-A bo ja chyba mam, lubię gryźć - Nie zapanowałem nad ciałem i przygryzłem delikatnie ucho Haru. - Smaczny jesteś. - Wyszeptałem. Haru otworzył trochę szerzej oczy ale nie wyglądał na jakoś bardzo niezadowolonego tym faktem, zachęciło mnie to tylko do dalszych działań. Przygryzając jego skórę i ssąc szyję sprawiłem mu sporo malinek. - Haru...Chcesz iść do mojego pokoju?
-Makoto, będziesz tego rano żałował.
-Nie będę, robię to co mogę zrobić normalnie! Haru chcę się z tobą pieprzyć, teraz.
-Nie sądzę żeby to był dobry pomysł... - Nie chciałem słuchać sprzeciwów, w kilka sekund usiadłem na nim i stanowczymi ruchami ściagałem z niego ubrania. - Mako...to... to podchodzi pod gwałt, przestań! - Nie interesowało mnie ejgo zdanie, w tym momencie za bardzo mnie pociągał. Czułem jego wbijające się w moje ciało paznokcie, szarpanie, prośby o przestanie... coraz bardziej mnie to nakręcało, nie mogłem się powstryzmać, czułem jak z każdą chwilą czuję się coraz bardziej podniecony.
-Wiesz Haruś, mam 18 lat, jestem prawiczkiem, chcę to w końcu zmienić, co Ci szkodzi? - Rozerwąłem jego koszulkę i rzuciłem gdzieś w bok, to samo zrobiłem z bokserkami. Na chwilę mnie zamgliło, widziałem świat urywkami. Jak ssę jego penisa, jak on się szarpie, jak jęczy i poci się ze zdenerwowania. Nie obchodziło mnie to. Nawet Rei, który postanowił wrócić, a po zoabczeniu sceny natychmiast uciekł. Chciałem jego ciała. Zchowywałem się jak zwierzę w czasie godów. Jakb ym dorwał samicę w trakcie rui. Tak na mnie działał, jeśli to są efekty alkoholu to ja chcę się tak zawsze czuć. Poczułem motyle w brzuchu, nagle motyle znalazły się w gardle i.. na podłodze... Straciłem kontakt z rzeczywistością.
Obudziłem się rano w swoim łóżku ubrany w spodnie dresowe. Głowa bolała mnie niemiłosiernie, a fakty z poprzedniego dnia powoli do mnie dochodziły. Rozejrzałem się po pokoju, na ziemi spał Rei, bałem się wstać i zobaczyć to pole minowe jak i zapewne rozwścieczonego Haru. Co ja najlepszego narobiłem?! Czy ja naprawdę go..właściwie zgwałciłem?! Jak mogłem to zrobić, AAAA!!! Chcę umrzeeeeć! Zwlokłem się powoli z łóżka, idąc na palcach i trzymając się za pulsującą głowę wymknałem się z pokoju, o dziwo wszystko było posprzątane, a z kuchni unosił się przyjemny zapach. Przy szafce stał nie kto inny jak Haru, w fartuszku, z wielkim nożem w ręku. Łypnął na mnie wzrokiem. Uśmiechał się od ucha do ucha. Powinienem uciekać?
cdn.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz