Etykiety

czwartek, 21 lipca 2016

♂Makoto x Haru (Free!)♂


Rozdział 2

-Życzysz sobie omlet czy może tosta? - Zapytał mnie nie tracąc swojego przerażającego uśmiechu. - A może własnej głowy podanej na tacy z pieczonymi jabłkami, hm?! - Rzucił w moją stronę nożem, który następnie wbił się w moją tarczę-deskę do krojenia. Kropelka zimnego potu spłynęła mi po czole. Momentalnie upadłem na kolana błagając go o wybaczenie.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam, nigdy więcej tego nie zrobię, obiecuję, nie panowałem nad sobą, to wszystko przez alkohol, nigdy więcej się nie napiję, obiecuję!! Wybacz mi, błagam, proszę, Harusiu przenajwspanialszy! Przecież wiesz jak ja cię lubię, aaa! Oczywiscie jak przyjaciel, wiesz, rozumiesz, ten tego... Nie zabijaj mnie, jestem na to za młody!
-Zastanowię się nad tym, tylko jak ja do cholery wytłumaczę się z tych wszystkich malinek, które żeś mi zrobił?! - Odsunął koszulkę z obojczyków i ramion, cała jego szyja zaczynając od uszu była pokryta niezliczoną ilością malinek, które zrobiłem ja, tak, niewyżyty ja. Widać było, że na obojczykach się nie kończą, powoli łączyłem wątki, według moich rozmyślań powinny się one znajdowac na całej jego klacie i brzuchu. Przecież Haru nie umie jednego dnia przeżyć bez pływania i wskakuje wszędzie gdziekolwiek jest woda...
-Ja-ja-jakoś Ci to wynagrodzę! Przez tydzień będę ci stawiał żarcie, nie, wróć, przez miesiąc! Będę cię podwoził!
-Przecież ty durniu nawet roweru nie masz. - Zamknąłem się i zwiesiłem głowę, natomiast moja wczorajsza ofiara głęboko westchnęła i wróciła do krojenia warzywek. - Wystarczy przez tydzień. I sprzątasz mi cały dom.
-Zgoda!

Dni mijały, więcej już się u mnie nie spotykaliśmy, jak obiecałem tak przez cały tydzień byłem służącym Haru. Ślady na jego ciele poznikały, umowa dobiegła do końca i nagle jakoś nie momgłem się zebrać by z nim rozmawiać, żałowałem tego co zrobiłem, miałem wielką nadzieję, że mi to wybaczy.
Umówiliśmy się wszyscy razem na spotkanie na basenie znajdującym się na drugim końcu miasta. Zebrałem swoje rzeczy i wyszedłem na przystanek. Droga prowadząca do neigo była długa i męcząca, słońce nie okazywało litości, a marzenia o choć jednej chmurce zdawały się niemożliwe do spełnienia. Dotarłem na przystanek, poczekałem kilka minut na autobus i wcisnąłem się razem z masą ludzi do parującego autobusu. Czułem ciała innych ludzi, spocone ciała. Nie tylko nosem, ale głównie na sobie. Jeżdżenie autobusami w taki skwar to istny koszmar. Gdyby to nie było kilkanaście kilometrów przeszedłbym sie na pieszo. Westchnąłem i modliłem się w duchu o przeżycie tych 10 przystanków.
Na miejscu okazało się, że przyjechałem jako ostatni, przperosiłem ich i szybko poszliśmy się przebrać. Pływalnia, ku mojemu zaskoczeniu, okazała się aquaparkiem. Nie mogliśmy się oprzeć by najpierw się powygłupiać, pozjeżdżać z najwyższych zjeżdzalni, popływać na pontonach i polenić się w jacuzzi. Nagisa wpadł na wcale-nie-genialny pomysł byśmy ścigali się do sauny. Ruszył pędem, a my za nim, niestety, chyba odezwała się do mnie tak zwana karma, wyrżnąłem tyłkiem o mokre płytki, zwijałem się z bólu dobre dwie minuty, spróbowałem wstać i znowu runąłem na ziemię, spojrząłem z przerażeniem na moją nogę, która puchła i puchła, a do tego poczerwieniała. Skamieniałem tak jak i moi towarzysze, ktos wezwałi ratownika, podśmiewając się, że jestem łamagą i grożąc mi paluszkiem za bieganie po basenie zabrali mnie do pokoju gdzie miałem poczekać na lekarza. Akurat przed rokiem szkolnym musiało się stać coś takiego.
-Cholera!!! Teraz nie wezmę udziału w żadnych zawodach przez pół roku!!-Uderzyłem pięścią w ścianę jakby to ona mi była za to winna. Nagisa patrzył zmartwionym wzrokiem, wyglądął jakby był bliski płaczu.
-Mako-chaaaaan, to może tylko zwichnięcie! Albo stłuczenie! Wyzdrowiejesz, nie martw się. To nie zawody są najważniejsze a twoje zdrowie!
-Jak możesz tak mówić?!- Wyżyłem się na biednym blondynie. - Ugh, przepraszam...

Okazało się, ze to jednak złamanie, czekały mnie 4 miesiące w gipsie. Mało nie wpadłem w depresję, przepraszałem chłopaków cały czas, Jak mogłem zrobić coś tak głupiego i zostawić ich samych z mistrzostwami?!
Na rozpoczęcie roku jakoś się dokuśtykałem z 5 kilogramami więcej, teraz to mógłbym spokojnie utonąć. Jeszcze te wszystkie pytania kolegów z klasy jak się czuję, jak to się stało, jak wytrzymam bez pływania, czy dobrze mi z tym, że teraz inni musza sie nade mną litować, oszaleć można!
Po powrocie do domu nie śniło mi się nic innego jak długa gorąca kąpiel, ale jak na ironię, nie mogłem brać kąpieli dłużej niż 10-minutowych z uwagi na gips. Wszystko stawało mi murem na drodze.
Zaległem na łóżku z paczką chipsów i jakimś komiksem. Korzystałem z ostatnich kilku dni samotności. Spodziewałem się, że mama zemdleje jak mnie zobaczy z gipsem, no nic. Pochłaniałem chipsy i przewracałem kartki gangsterskiej mangi gdy usłyszałem jak dźwięk dzwonka do drzwi rozchodzi się po całym domu. Przez pierwsze minuty starałem się to ignorować lecz dzwonienie stawało się coraz bardziej natarczywe. Podniosłem tyłek z łóżka, wsadziłem jeszcze jednego chipsa do ust i podreptałem, o ile mogę to tak nazwać, by otworzyć. Moim oczu ukazał się Haru wraz z dwiema wielkimi torbami.
-Co ty w nich przytaszczyłeś?
-Jedzenie, filmy i ubranie, zostaję na noc. Będę się opiekował jakąś kaleką. - Wepchał się do środka bez zaproszenia i podążył sprawnie do mojego zasyfionego pokoju. - Ale sprzątać to Ci nie będę znowu...
-Haru, czy to znaczy, że mi wybaczy...
-Nie. -Odpowiedział stanowczo. - Ale nie mogę patrzeć jak sie od nas oddalasz i zamykasz się w swoim depresyjnym światku. Muszę cię jakoś poskładać do kupy.
-Przecież jest w porządku, najlepszym motywatorem dla mnie byłoby gdybyś mi wybaczył to co zrobiłem.
-Może kiedyś ci powiem czemu nie chcę tego zrobić. No dalej, ogarnij tu trochę a ja przygotuję coś dobrego do jedzenia. - Zrobiłem jak kazał, podążyłem wzrokiem za jego oddalajacymi sie plecami i zabrałem się do roboty. Ogarnąłem pokój do stanu akceptacji i pokuśtykałem do kuchni, z której chwile później zostałem wygodniony. Wróciłem więc do pokoju, włąćzyłem jakiś film, zapauzowałem i czekałem aż Haru rpzyjdzie. Wyjrzałem przez okno, słońce hyliło się wreszcie ku zachodowi, a pomarańczowo-fioletowe niebo zapewniało mi przyjemne widoki. Na szczęście na początku roku przez pierwsze dwa tygodnie nigdy nie zadają prac domowych więc nie rpzjemując się niczym mogliśmy sobie jeszcze trochę leniuchować.
Oglądając film i wcinając nuggetsy zauważyłem, że Haru zasnął, chciałem go przenieść na łóżko jednak było to dla mnie aktualnie niemożliwe, sięgnąłem kocyk i go nim okryłem, ściszyłem film, zgasiłem światło i pozwoliłem mu drzemać. Co jakiś czas spoglądałem na jego twarz. W pewnym momencie poczułem się dziwnie. Kręciło mi się w brzuchu, poczułem się bardzo niepewnie, w dodatku jakby coś zgniatało mi klatkę piersiową. Otworzyłem usta, musiałem sie uspokoić, nieznane mi uczucie nie chciało ustąpić. Wstałem, chciałem jak najszybciej wyjść na dwór by zaczerpnąć świeżego powietrza. Ledwo zdążyłem wstać gdy poczułem mocno zaciskajacą sie dłoń na moim nadgarstku. Podązyłem wzrokiem od mojego nadgarstka przez umięśnioną rękę do jej właściciela, który się wpatrywał po prostu w telewizor. Nie wiedziałem co powiedzieć i czy w ogóle powinienem się odzywać. Więc tak sobie stałem czekając na jakąś jego reakcję. Wreszcie się poruszył, wstał i popchnął mnie na łóżko.
-Chcesz wiedzieć czemu nie chcę Ci wybaczyć? -Usiadł na mnie okrakiem. - Bo zaczałeś i zamiast skończyć to się zrzygałeś obok mnie. To było naprawdę obrzydliwe. Dosć, że nie umiesz dominować to jeszcze głowę masz słabą, pozwól, że ja cię nauczę. - Złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je do łóżka za moją głową. Zbliżył się niebezpiecznie blisko, znowu poczułem ucisk w klatce piersiowej, słowa zamarły mi w gardle, nie miały i tak szansy się wydostać bo na moich ustach został złożony namiętny pocałunek, wkrótce i mój język został porwany do tańca. Nie opierałem się, po prostu nie potrafiłem.
-Nie sprzeciwiasz się? Podobno lubisz mnie tylko jako przyjaciela? Że to wszystko było tylko po pijaku, a tu proszę, nawet nie udajesz, że się opierasz. No no Makotuś nie spodziewąłem się, że aż taki uległy jesteś. - Nie znałem go od tej strony, ale miał racje, nie opierałem się, chyba po prostu tego chciałem, być może mnie pociagał, wszystkie moje ideały o ślicznej lasi poszły się czesać, chciałem tylko jego. Cholernie podobało mi się jak mówi do mnie takim tonem, a smak jego języka był taki słodki, chciałem więcej, patrzyłem żądnym jego warg wzrokiem. Wkrótce dostałem to na co tak wyczekiwałem. Oddaliśmy się w sidła przyjemności. Mielismy nie alda problem z rozebrania mnie. Pośmialiśmy się co pomogło rozluźnić atmosferę. Zdawałem się w pełni na Haru, nie miałem pojęcia jak robią to faceci. No bo, że tak...od tyłu? To chyba bolesne... I ja mam być tym co bierze?!

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz